oludy, które pomału zaczęły odnawiać swoją pozycje, kosztem pozycji mrocznych. Ludzie, jako istoty najlepiej przystosowujące się do trudnych warunków, szybko odnaleźli się w zaistniałej sytuacji, wspólnie z krasnoludami tworząc własne dzielnice, których bronili jak lwy. Pozostałe rasy zostały zasymilowane przez te dwa główne ugrupowania, lecz tylko blade elfy nie mogły się odnaleźć w zaistniałej sytuacji, a przez swoją dumę prawie nie wyginęły w Podziemiach. Współpraca między nacjami rozwijała się, lecz po wielu latach ludzie zaczęli się zastanawiać, co się dzieje na powierzchni, toteż zaczęto wysyłać małe grupy zwiadowcze, w tym magów. Niewielu wracało, a początkowe informacje nie były za bardzo kuszące. Dopiero po parunastu latach, zwiadowczy zaczęli przynosić informacje o zielonych terenach, a także pojawieniu się zwierząt. Jako, że dzielnica istot powierzchni nie posiadała własnego władcy, przedstawicielami rady stali się kupcy, urzędnicy i najważniejsze persony, które zadecydowały, że czas zaryzykować i wyruszyć na powierzchnie. Wraz z odchodzącymi ruszyło część istot Podziemi, które mieszkają z nimi na powierzchni do dziś. Po trudnej przeprawie, każdy mógł zobaczyć na własne oczy, co się stało z krainą, a także to, że wciąż była. Pojawiły się nowe perspektywy, które zaradni i pełni nadziei ludzie postanowili wykorzystać. Powstawały pierwsze osady, a szybko potem i miasta, dzięki magii i uporowi ludności, która z radości, że nad nimi znów świeci słońce, pracowali jak nigdy w historii. Radość można było widzieć w ilości zawartych małżeństwa, ilości chrztów w imię Clina, a także w ogólnej ilości ludności, której liczba w ciągu kilkudziesięciu lat praktycznie się potroiła. Większa ilość istot oznaczała, że w pierwszych miastach robiło się za tłoczno, toteż tropiciele ruszyli z rozkazu do okrywania nowych ziem, zamieszkanych przez przedziwne bestie i rasy, gdzie te ostatnie okazały się z natury wyjątkowo przyjazne i chętne do współpracy. Możliwe, że poczynania wobec nich byłyby inne, lecz ludność miała dość rozlewu krwi, a że owych przybyszy był dość niewielu i byli chętni do współpracy, czy to politycznej, czy gospodarczej, nie widziano powodów, aby ich nie akceptować. Kraina kwitła, lecz był to jednak zaledwie początek. Początek zmian.
SYTUACJA POLITYCZNA.
„Nowy, lepszy świat” potrzebował nowego i lepszego władcy. Po latach anarchii, na którą zezwolił Król Azkres Narya, a także wielu dekadach powolnego kształtowania nowego społeczeństwa pojawił się Taya Qeel. Stanowczy, mający własną wizję odbudowy Królestwa, acz nie zamknięty na sugestie licznych doradców. Wspomniany Władca z Ery IX – Azkres, dołączył do Atuana i objął posadę Kanclerza Królestwa. Nie lada zaskoczeniem było pominięcie przez Taya władzy sądowniczej, która przed kataklizmem nie spełniała swojej roli. Z tej też racji, w całym Królestwie nie sposób odnaleźć choćby jednego, choćby niewielkiego gmachu sądu. Jego obowiązki przeszły na pozostałych urzędników, którzy w sporej części przetrwali armagedon oraz życie w Podziemiach. Obecnie prowadzi się nabory na nowych urzędników, mających wprowadzić w państwowych gmachach nieco świeżości i wprowadzić zmiany na linii urzędnik – obywatel.
ROZWÓJ MIAST I ARCHITEKTURA.
Po opuszczeniu Podziemi, mieszkańcy Królestwa, którym dane było ocaleć, nie mieli się nawet gdzie schronić. Pierwsze tygodnie spędzali w szałasach, czy namiotach. Niewielu jednak zwracało na to uwagę. Nie długo trzeba było czekać, aby wybrano miejsca, odpowiednie do założenia osad (częściowo pokrywające się z tymi sprzed końca świata). Za sprawę priorytetową uznano zapewnienie bezpieczeństwa ocalałym, dlatego też w dość szybkim tempie powstawały grube, solidne mury, obsiane licznymi basztami. Społeczeństwo początkowo obawiało się ataków ze strony nieznanych, podejrzanie wyglądających istot, które co raz śmielej pojawiały się w okolicach obozowisk Devortian. Za budulec posłużyły liczne odłamki meteorów, a także kamień wydobywany z podziemnych jaskiń, które przez ostatnie lata stanowiły schronienie wybrańców. Z czasem zaczęły powstawać pierwsze, dość prymitywne kamieniołomy oraz budowle, wyglądem zupełnie nie przypominające tych, sprzed kataklizmu. Jako, że większość budynków miała być sporych rozmiarów, a rąk do pracy ciągle brakowało, postępy w pracach na przestrzeni kolejnych miesięcy, a nawet lat, były niewielkie, acz zauważalne. Dopiero w kilkanaście lat po wyjściu na powierzchnię, nastąpił gwałtowny rozwój miast, spowodowany odbudową sporej części strat w społeczeństwie, a co za tym idzie, wzrost siły roboczej. Należy tu wspomnieć również o dużej roli magów, którzy w każdy możliwy sposób wspierali budowniczych magią, której moc dziwiła niejednokrotnie ich samych.
Obecnie, każde z miast ma swoisty, charakterystyczny tylko dla siebie styl. Podróżując z miasta do miasta, można odnieść wrażenie, że pokonało się tysiące mil i trafiło się do zupełnie innego świata, rządzącego się własnymi prawami. Jedynymi cechami, łączącymi miasta Królestwa, są okalające je mury oraz monumentalność budynków, zwłaszcza tych państwowych, łączących w sobie moc struktur krasnoludów i piękno budowli mrocznych elfów. Główne miasta Królestwa przyjęły nazwy po tych zniszczonych podczas armagedonu. Jest to niejako hołd, oddany tak licznie poległym Devortianom.
W ostatnich latach duży nacisk położono na zdobnictwo. Większość zabudowy, bez względu na jej przeznaczenie, zdobią rozmaite wieżyczki, podcienia, rozety, niekiedy nawet misterne, barwne malowidła. Duży udział ma tu rozwój szeroko pojętej sztuki. Należy również wspomnieć o roli wiary w życiu Devortian. Co raz częściej można trafić na posągi bóstw, począwszy od tych, wykonanych prymitywnymi technikami i ustawianych przed zabudową mieszkalną, a skończywszy na niezaprzeczalnych dziełach sztuki, ulokowanych w centralnych miejscach i fundowanych zwykle przez bogatsze persony lub kogoś z władzy.
NAUKA I SZKOLNICTWO.
Nauka powierzchni i podziemia zderzyły się ze sobą i choć spotkanie mędrców jaskiń i bezkresnego nieba na początku wyglądało na niekończącą się serię oszczerstw, dyskusji i tyrad, obie strony w końcu odnalazły wspólny język w formie wymiany dotychczasowych obserwacji i wiedzy. Badania wykształconych , magów, a także odkrywców nie miały końca, a na początku wydawało się, że są całkowicie sprzeczne, lecz po ich połączeniu powstały całkiem nowe, dające zdumiewające efekty techniki. Jednym z zasadniczych odkryć w dziedzinie rolnictwa były kryształy słoneczne, które pozwalały na tworzenie małych, choć wyjątkowo wydajnych szklarni, niestety musiały być prowadzone przez przedstawicieli ras, odpornych na jasny blask. Nowe gatunki grzybów i porostów jadalnych, krzyżówki zwierząt z powierzchni i podziemia, czy nowa metoda hartowania stali za mocą surowej rudy adamantium, to jedne z niewielu osiągnięć istot nauki, podczas tych wielu lat gromadzenia się w ciemnych, ponurych jaskiniach podziemi. Już w tamtych czasach kasta odkrywców i magów próbowała się odizolować, starając się trzymać swoje sekrety, techniki, czy pomysły, z dala od ciekawskich oczu i uszu. Co dziwne, kasta składała się z magów mieszanych nacji i kultur, uważających, że nie kolor skóry i urodzenie ma dyktować ich postanowienia, lecz doświadczenie i poziom mocy jego członków. Niedługo potem, do kasty zaczęły dołączać mroczne elfy, łatwo uzyskując znaczące pozycje i prestiż. Gdy istoty powierzchni masowo zaczęły opuszczać podziemia, wraz z uciekinierami ruszyli magowie, których celem było utworzenie drugiej co do wielkości gildii magów na świecie. Znacznie większej i lepiej wyposażonej od tej, która znajdowała się głęboko pod powierzchnią ziemi. Ludzi, elfów i krasnoludów były stosunkowo mało, a posiadających wykształcenie i doświadczenie w inżynierstwie, budownictwie, czy rolnictwie masowym, jeszcze mniej. Magowie znów wybili się na tle masy, podając pomocną dłoń położonym w trudnej sytuacji ludom. Magia połączona z doświadczeniem, sprawiła, że budowa, a także wszelaki rozwój, stał się znacząco przyspieszony, a zainteresowanie tą sztuką, co bojaźń wobec niej rosła. Wraz z wybudowaniem jeszcze wspanialszej rekonstrukcji miasta królewskiego, które nosiło tę samą nazwę Deccis, magowie otrzymali królewskie pozwolenie na wybudowanie swojej pierwszej siedziby, a także oficjalne pozwolenie na praktykowanie swojej sztuki. Nowa budowla kusiła ludzi nauki, którzy zjeżdżali się z wszystkich stron, aby zobaczyć jej stare zbiory, obserwatorium gwiazd, a także wymienić się nowinkami technicznymi. Magowie, jako najbardziej wyedukowani, zaczęli być nie tylko odkrywcami, ale także nauczycielami. W krótkim czasie powstały pierwsze, obowiązkowe szkoły, gdzie uczono szarych obywateli czytania, pisania, liczenia, a także wiedzy ogólnej, na temat świata, historii i praw. Brakowało ludzi nauki, a rosnąca władza magów niepokoiła władze, toteż zaczęto opłacać studia obywatelom, którzy postawili sobie za cel zdobycie wyższego doświadczenia w jakieś określonej dziedzinie. Gildia jednak dalej prężnie się rozwijała, a wraz z nią badania, technologie i odkrycia. Odkryto nowe metody sadzenia i zbierania zbóż, zaproponowano wybudowanie kilku tam, a także poszerzenie kilkunastu kilometrów koryt rzek, nowe metody budowania i zabezpieczenia budowli, nowe machiny wojenne, odkryto magiczne sposoby odkrywania złóż metali, a co ważniejsze, sprawniejsze i szybsze metody wydobywania ich z ziemi. Astrolodzy odkrywali nowe gwiazdy, a kraina otrzymała nowy kalendarz, który powstał dzięki rozważaniom najtęższych umysłów. Aktualnie wciąż prowadzone są badania w wielu dziedzinach, część jest owiana tajemnicą, jeszcze inne uważane są za legendę, lecz wszyscy są pewnie jednego... Nastąpił przełom.
SYSTEM MILITARNY.
Już w Podziemiach tworzyły się niewielkie oddziały, reprezentujące obozy poszczególnych ras. Ich szeregi zasilały głównie istoty, które przed wielkimi wybuchami parały się walką na rozmaitych gladiatorskich arenach oraz ci, których całym życiem była krwawa wojażerka, czy to na morzu, czy na stałym lądzie. Były to jednak organizacje, bardziej zajmujące się szpiegostwem, tropieniem, a nawet snuciem intryg, aniżeli walką. Sytuacja znacznie uległa zmianie, po powrocie społeczeństwa na powierzchnię. Wspomniane, liche oddziały, połączyły się na mocy Zbrojnego Traktatu z Deccis, o równomiernym traktowaniu zbrojnych, bez względu na ich rasę, pochodzenie, czy nawet płeć. Zwierzchnictwo nad rozwijającą się armią przypadło Kanclerzom, a do pokrycia wszelakich kosztów zobowiązał się Król Taya, który w silnym i dobrze zorganizowanym wojsku widział rozwój Królestwa oraz wzrost poparcia społeczeństwa dla swojej osoby. Już w pierwszych dniach następujących po tych burzliwych obradach, ustalono odpowiednie oddziały, patrolujące jeszcze miejscami wyniszczone, dzikie tereny Królestwa.
Obecnie, liczebności poszczególnych jednostek nie sposób ustalić. Sami Kanclerze niewiele na ten temat mówią, uważając te informacje za pewnego rodzaju tajemnicę państwową. O rozmieszczeniu oddziałów także niewiele wiadomo. Ponoć ich największa ilość stacjonuje w samej stolicy, jak i na terenach znajdujących się w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Budowę garnizonu w Notax Gav rozpoczęto stosunkowo szybko, a obecnie jest to jeden z najsłynniejszych obiektów wojskowych w całym Królestwie. Szkolone tu jednostki słyną z prawdziwej wytrzymałości.
Jeśli chodzi o flotę, powiada się, że władza planuje wdrożyć w życie zakrojony na szeroką skalę plan, który to opracowano przy współpracy z najlepszymi konstruktorami, architektami i rzecz jasna magami. Prawdopodobnie, część przystani zostanie odgrodzona od miasta wysokim murem, za którym planuje się wybudować nowoczesny port wojskowy. W chwili obecnej wszystkie okręty stacjonują na Wyspach Zaareth. Ponoć w okolicach tych wysp widywano ogromne trójmasztowce, jednak informacji tych nie potwierdzono, jako, że zarówno wspomniane wyspy, jak i szeroki pas wody je oblewający, znajdują się pod ciągłą kontrolą marynarki.
BADANIE ŚWIATA i ROZWÓJ KARTOGRAFII.
Po odkryciu terenów półwyspu, zniekształconych kataklizmami i bogowie sami wiedzą co jeszcze, zajęto się eksploatacją nowych złóż, budową miast, zasiedleniem. Dopiero po wielu, wielu latach, gdy sytuacja ustabilizowała się, co gorliwsi poszukiwacze przygód popędzeni nudą ruszyli na podbój nieznanych lądów za ogromną pustynią, czy w celu splądrowania dalszych terenów morza. Nikt nie znalazł jednak nic, poza śladami bytności innej cywilizacji lub po prostu pozostałościami dawnego Devortis. Nikt nie dopłynął do nowego lądu i nie dotarł na drugi koniec pustyni, którą prędko nazwano Bezkresną.
Mapy nowego Devortis od samego początku były tworzone w Ardulith i Deccis, po kilku latach trafiły na ghisjański rynek, pewnie nie do końca legalnie, jednak wkrótce całe Devortis dysponowało nowymi możliwościami, jakie dawała mapa królestwa. Obecnie, z rozkazu króla Taya, przed każdą z siedzib władz poszczególnych miast, ustawiono misternie wykonane drzeworyty, będące -niekoniecznie wiernym- obrazem Królestwa. Mało tego, podobno uczeni z Ardulith bardzo chętnie płacą poszukiwaczom przygód, którzy odkryją nowe lądy lub nieznane jeszcze tereny. Ekspedycje ruszają niemal każdej wiosny.
MODA i ROZRYWKI.
Najświetniejsze materiały i stroje powstają bez wątpienia w Ghis i Notax Gav. Szaty i suknie, mundury, obuwie wszelkiej maści, kapelusze i gorsety, a nawet bielizna z koronek i jedwabi. Z haftowanych złotem i srebrem aksamitów, miękkiej skóry i atłasów szyto stroje na zamówienie, jednak tylko dla bogaczy. Co biedniejsi będą musieli zadowolić się wełnianymi koszulami i spodniami.
Na uliczkach oraz na przyjęciach, wystawianych przez arystokratów, można dostrzec co raz to odważniejsze kreacje, zarówno damskie, jak i męskie. Te pierwsze, dość skąpe, przylegające do ciała i podkreślające kobiece uroki. Nie każda dama może sobie pozwolić na takie wdzianka, bo nie dość, że to kosztowny zakup, to szyty wyłącznie dla pań o nienagannej figurze.
Wszechobecny rozwój sztuki, spowodował, iż w Królestwie, a uszczuplając, w Gish, pojawiły się persony, mianujące się kreatorami mody. To właśnie w ich pracowniach, powstają najznamienitsze części garderoby, nietypowo skrojone, jedne przydługie, inne może i nazbyt skąpe. Za sprawą porozumienia, pomiędzy szwaczami, a alchemikami, ci drudzy zobowiązali się do podjęcia prac nad odczynnikami niezbędnymi do barwienia tkanin. Na efekty długo nie trzeba było czekać – miasta rozkwitły rozmaitymi barwami, cieszącymi oczy nawet najbardziej wybrednych.
Lodowa Opera – Notax Gav, miasto wielbiące sztukę, uznaje Lodową Operę za perełkę i chętnie przyrównuje ją do wszystkich innych przybytków kultury, ciesząc się aprobatą i pochwałami. W Lodowej Operze występują najwybitniejsi artyści z miejscowych kolegiów. Na tle malowanym przez uzdolnionych malarzy, przy akompaniamencie orkiestry śpiewacy i śpiewaczki dostarczają widzom niezapomnianych emocji.
Ghisjański jarmark – W samym centrum miasta, stragany z przyprawami, materiałami i instrumentami muzycznymi zamieniają się w prowizoryczne sceny grajków, aktorów i kuglarzy, stoiska wróżbitów, oszustów karcianych, a także przenośne paleniska pełne mięsa, kartofli i zarumienionego chleba. Dostać tam można również ciemne, ghisjańskie piwo lub słodkie wino z owoców."
(
Poprzednie przygody)